Prezentujemy rozmowę pana Jana Kwasowskiego z prezydentem Rzeszowa Tadeuszem Ferencem opublikowaną na łamach Gazety Wyborczej Białystok.
Niech pan zdradzi tajemnice waszego sukcesu.
Tadeusz Ferenc: - To miłe, że traktujecie nas jak ludzi sukcesu, ale lotnisko w Jasionce pod Rzeszowem istnieje od dawna. Latało się stąd już w latach 60. i 70.
Nasze lotnisko na Krywlanach powstało jeszcze przed wojną. Ale przez kilkadziesiąt lat nie rozwinęło się, podczas gdy Rzeszów potrafił swoje rozbudować i zmodernizować. Za czyje i jak duże pieniądze?
- Wywalczyliśmy w Sejmie w 2002 r. 117 mln zł. Za niespełna połowę tej sumy zmodernizowaliśmy pas startowy, który ma teraz 3200 m i jest jednym z najdłuższych w Polsce. Dzięki temu mamy połączenia nie tylko z Warszawą, ale też z Nowym Jorkiem, Londynem i Dublinem. Pół godziny temu skończyłem rozmowy ze Szwedami, którzy chcą uruchomić kolejne rejsy - do Europy zachodniej i do Newarku w USA. Teraz za resztę pieniędzy chcemy wybudować nowoczesny terminal.
Kto jest właścicielem Jasionki?
- Marszałek województwa i Polskie Porty Lotnicze. Miasto chce dopiero wejść do tej spółki.
Ilu trzeba mieć pasażerów w ciągu roku, żeby do lotniska nie dokładać?
- Nie można tak myśleć. Liczy się co innego - łatwe połączenia ze światem i ogromne możliwości rozwoju. Białystok i Rzeszów leżą w podobnych zakątkach, blisko granic. Ważne jest, żeby z takich miejsc błyskawicznie dostać się do Warszawy czy do Londynu. Mam wrażenie, że z Podlasia nie mniej ludzi niż z Podkarpacia pracuje w Anglii i Irlandii. Oni muszą mieć łatwe i szybkie połączenia w obie strony. Ruch lotniczy rośnie lawinowo. Teraz mamy ponad trzysta tysięcy pasażerów rocznie, a przewidujemy, że w ciągu najbliższych kilku lat liczba ta zwiększy się do ośmiuset tysięcy albo miliona.
Czy dzięki lotnisku pojawiają się nowi inwestorzy?
- Oczywiście, to nasza główna dźwignia rozwoju. Właśnie przygotowaliśmy kolejne siedem hektarów, na których niemiecki koncern wybuduje fabrykę silników odrzutowych.
Czy połączenia ze światem mają wpływ na ruch turystyczny?
- Z tym jest gorzej, bo rozwój turystyki hamuje wyłącznie brak hoteli. Budujemy nowe, jednak póki nie oddamy ich do użytku, będzie krucho.
Pan jest od wielu lat prezydentem. Jaki jest pański udział w rozbudowie tego lotniska? Czyli - inaczej mówiąc - ile mogą władze miasta, zarząd województwa, wojewoda, posłowie?
- Prezydentem jestem dopiero drugą kadencję, ale wcześniej byłem posłem [lewicy-red.], lobbowałem za modernizacją lotniska. Tajemnica sukcesu tkwi w tym, żeby wszystkie władze i wszyscy parlamentarzyści - bez względu na orientacje polityczne - mówili jednym głosem i zabiegali nieustannie w Warszawie o interesy regionu. Mam nadzieję, że Białystok wraz z nami będzie domagał się budowy drogi S-19.
W Białymstoku wciąż trwają dyskusje, gdzie ma być lotnisko regionalne - na obrzeżu miasta czy kilkadziesiąt kilometrów dalej. Co pan by doradził?
- Lotnisko w żaden sposób nie przeszkadza miastu. Prezydent Białegostoku powinien mieć je pod ręką, bo to stwarza możliwości ściągnięcia inwestycji. Jasionka jest teraz ze trzy kilometry od granic Rzeszowa, ale chcę mieć ją w mieście. I tak będzie, bo Rzeszów od stycznia powiększy swoje terytorium o 70 proc. Stoczyliśmy o to prawdziwą wojnę, włącznie z pikietowaniem ministerstw. Teraz następne sołectwa tworzą komitety, żeby je też przyłączyć - najczęściej wbrew woli i chęci gminnych władz.
U nas też mieszkańcy tworzą komitety, ale po to, żeby zaprotestować przeciwko planom budowy lotniska. Twierdzą, że hałas będzie im przeszkadzał, choć z ekspertyz wynika co innego.
- Protesty to rzecz normalna. Jak chcę zburzyć rozlatującą się stodołę gdzieś na peryferiach, żeby pobudować coś nowoczesnego, to też mam protest. Prezydent Białegostoku nie powinien na to zważać, tylko przeć do realizacji swoich celów. Po męsku, z pełną determinacją.
Czy przy modernizacji Jasionki trzeba było wywłaszczać grunty, odlesiać, odrolniać?
- Na szczęście nie, zmieściliśmy się w granicach lotniska, ale gdyby nawet, to w magistracie i u marszałka są ludzie, którzy zajmują się załatwianiem takich spraw.
Ile miejsc pracy daje lotnisko ?
- Sporo, ale nie o to chodzi. To tylko ułamek dobra, które tutaj spływa dzięki lotnisku. I dzięki inwestorom, którzy chcą obok Jasionki budować swoje fabryki.
Rozmowę przeprowadził Jan Kwasowski na łamach Gazety Wyborczej Białystok.
